Przepaść


Wiem, nie widzę Się, nie widzę tego

Co na zewnątrz jest, co przenika mnie

Tak i wiem co czuję, i wiem co pragnę

By odłóżyć się, przetrwać wszystkie dni.

Ja widzę

Ja pragnę

Ja chcę

Ja muszę

Ja mam

Ty masz

I oni chcą brać

Na sen

Na ból

Na wzrost

Na głos

Na cel

By przetrwać

By móc

By zdobyć

Bym mógł

By zabić

Skaleczyć

Odważyć Sie znów

By prosić o łaskę

By prosić o nóż

By prosić o towar

I zarżnąć się w trup-x2

Robię to znów, nie mogę nie, wytrzymać następny dzień

Przenika czas, okrążył mnie delirki blask-x2

Znów, uciekam gdzieś, uciekam tam

A oni gonią mnie, ciągle chowam się

I kiedy, sięgam po ten kicz

Sięgam czuje strach, po co mi ten gram.



Bez Praw


Wychodzi słońce, znów zaczyna się dzień

Przelatuje szybko jak zwykle piekielnie

I wreszcie noc, wtedy do życia budzę się

I znowu na swej drodze spotykam go!

I nasze oczy dostrzegły się w Prost

Zmierzony wzrok uciska mój głos

Ściśnięta pięść oznacza jedno.

I w jednej chwili odciętą mam dłoń

Czy stawiać się, na co!

Lecz ma osoba nie pozwala mi

Dać się bić!

Kiedyś cię dorwie

Przyzwyczajaj się- x2

Bez praw bronić muszę się

Długie włosy, wizytówką też jest

Ciemna ulica tym bardziej wzburza go

Nadchodzi sztorm!

Pobudzony jak piorun daje znać

Rozpędzony gniewem uchyla swoją twarz

Otwartą dłonią, wyznacza nas!

Nadejdzie taki dzień, nadejdzie taki czas,

Nadejdzie taka chwila, że odwdzięczę się,

I w tedy usłyszą twoje wołanie,

I wtedy ty, i wtedy ja, i w tedy wszyscy przestaną się bać

Albo zrozumie co to jest strach.

Stań, stań na straży, stań po stronie uczciwości

Zagraj o wszystko i nie zapomnij o chciwości-x2



Otchłań


Władza, zniszczenie i gniew,

Rozsiane jak pył nadziei,

Na każdym osiedlu, ulicy

Na każdej przestrzeni.

Otchłań, w którą wszyscy przepadną

Dotrze do nich świadomość jak

List w butelce na dnie

Oceanu marzeń!

Zostań, i pokaż władze im,

Odnajdą się na mapie

W kraju w którym ty

Istniejesz jak diament

Wyblakłe słowa bez imienne

Jak cień na polu sław

Jak ogień ze wszystkich stron

Ogarnął nas!

Zacznij, uwalniać myśli swe

Pokornie prosząc

Uczyń ze swojej ciszy dźwięk

Spróbuj i nie wstydź nigdy się

Uronić łez

Przed tobą zaczyna życie się-x2----

Zacznij uwalniać myśli swe, myśli swe

Spróbuj i nie wstydź nigdy się, nigdy się



Wola walki


Znów, stajesz się, jak ten zwierz, jak ten sęp

Masz, tyle sił, co ten cały wielki lud

Stój, otwórz się, zacznij walczyć pokaż się

Jak magnez przyciągnij z całych sił

Skacz, opróżnij wszystkich

Z tą swoją wolą walki

Znajdź, odwrotną drogę

Niech przejdą po niej wszyscy-x2

A kiedy oni znajda się po tej drugiej stronie

Podążą do nie za twym krokiem

A gdy ich wieczna chwila zatrzyma nagle się

Okrutny zawsze ten czas jest-x3

Brak, wielu słów, brak też tego co byś mógł

Uwierz, w siebie tak , jak nikt nigdy niemiał szans

Znikł i wielu z nas, ma do tego wiele praw

Mało by móc, zrezygnować z tego znów



Strach


Wyrzucam z siebie, wyrzucam ja,

Przekonać mam, przekonać was,

Zobaczyć finał, zobaczyć ślad

Przeskoczyć wszystkich nadszedł już czas

Ja czuje strach, ja czuje strach, ja czuje strach

Ja czuje strach, ja czuje strach, ja czuje strach -x2

Rozglądam się i widzę jak,

Zaczynam biec, znów znika znak

Przekraczam znów, przekraczam nas

Ostatnią siłą, która tkwi nas.

Ja czuje strach, ja odczuwam strach

Ja czuje, że on obserwuje nas

Ja czuje strach, ja odczuwam strach

Ja czuje, że on obserwuje nas -x2



Mara


Niewypowiedziane mysli

Trwajac, czekaja na żer

Pilnuje ruin bram sumienia

Obojętne na wstyd i na gniew


Sam, widzę to, brak mi słów, zakończ to.

I nie mysl o tym, bo się zatracisz

Popękaja ci oczy, od suchy łez

Będziesz cierpieniem

Już widzę jak spluwasz ból


Nie wiem co im jest

Sa jak kukły

Nie chca być jak zło

Między koszmarami, koszmarami


Bije wam dzwon

Uderzy grom

Armagedon

Przepowiadam to


Tam zawsze byłem ja

Uderzyłem w to nie raz

To jest nie czysta gra!


Przyszedł czas na gniew

Jak huragan

Dziewic słodki spiew

To tylko mara, to tylko mara!!!


A ja nie wiem

Co im jest, co im jest koniec już

A oni zaraz zgasna, zgasna, zgasna, zgasna

A ja nie wiem

Czy to dzień, czy to dzień czy to noc

A oni zaraz zgasna, zgasna, zgasna, zgasna


Ktos miał odwagę i zdarł swoja maskę

Zabiło go stado z litosci odarte

I mówia jeszcze o wizji o życiu i o łasce

Ale wszyscy dzisiaj ogłuchna od mojego szeptu!


Ja nie widzę zbędnych słów

Które wija się jak waż

I to wszystko równa się z czynami

Które ciagle ze mnie drwia


Dosć lęk

Dosć gniew

Dosć krew

Dosć płomienie x4


Powiedz x8

Że to nie ja

To tylko gra

Ze to nie raj

To smutny czas



Designed bywww.artisticonfusion.info Modified by Tomasz Polak